Wiadomości

Wg danych Departamentu Statystyki, w ciągu jednej godziny pracy w gospodarce kraju w poprzednim roku wytworzono średnio 13,6 EUR wartości dodanej. Jest to o 1 % mniej niż w 2015 r. Dla porównania, średnie wynagrodzenia w 2016 r. zwiększyły się o 8,4 %. Jeden pracownik w 2016 r. wytworzył w ciągu roku średnio 25,6 tys. EUR wartości dodanej. Najwyższą wydajność odnotowano w spółkach dokonujących transakcje dot. nieruchomości – 35 EUR/h. Wysoką wydajność odnotowano także w spółkach z branży IT i komunikacji (24 EUR/h), finansów i ubezpieczeń (20,8 EUR/h), a najmniejszą – w spółkach sektora rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa – 5,6 EUR/h. (Lietuvos rytas, Verslo žinios, 03.10.2017)

Urząd Kontroli Państwowej (UKP, odpowiednik polskiej NIK) dokonał oceny jak działania państwa przyczyniły się do przyciągania zagranicznych inwestycji. Wnioski nie są pocieszające. UKP proces przyciągania inwestycji na Litwie określił jako „jeden z najgorszych w UE”. Wg przeprowadzonego audytu, większość inwestycji z budżetu narodowego oraz funduszy unijnych przeznaczono nie na narzędzia przyciągania inwestycji, a na upiększenie otoczenia, tworzenie tymczasowych miejsc pracy. Na to w okresie 2007 – 2013 przeznaczono 850 mln EUR, a w obecnej perspektywie finansowej planuje się przeznaczyć 1,2 mld EUR. Po wygaśnięciu unijnego finansowania, liczna miejsc pracy stworzonych dzięki funduszom UE zmniejszyła się ośmiokrotnie – z 266 tys. do 33 tys. miejsc pracy. UKP stwierdził, że pod względem wskaźnika bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) per capita Litwa jest na 26. miejscu wśród 28 państw UE. Pomimo zagranicznych inwestorów, którymi szczyci się Litwa i którzy jako miejsce swej działalności wybrali Litwę, sytuacja z przyciąganiem inwestycji pogarsza się: pod względem stosunku skumulowanych BIZ do PKB w 2014 r. Litwa zajmowała 22. miejsce wśród 28 krajów unijnych, a w 2015 r. – już 25. Audyt wykazał, że strategie państwa oraz regionów nie posiadają jasnej, spójnej oraz zintegrowanej wizji przyciągania BIZ – na poziomie narodowym nie zostały zidentyfikowane zasadnicze kierunki, priorytetowe sektory, kraje, z który Litwa pragnie przyciągnąć BIZ. Wszystko to sprawia, że Litwa jako kraj, chociaż i ma sporo zalet i jest atrakcyjna dla biznesu, z powodu swej polityki i pasywnych praktyk w większości przypadków ustępuje innym krajom UE, nawet mniejszym. UKP odniósł się także do działalności SSE. W ciągu ostatnich 23 lat w 7 stref zainwestowano 40 mln EUR, jednak do 2016 r. 74 % ich terytoriów nie były wykorzystane. UKP zarzuca, że strategie państwa i regionów nie posiadają wyraźnej, zrównoważonej i integralnej wizji przyciągania inwestycji, a planowanie instytucji i samorządów nie jest zorientowane na efektywne przyciąganie tych inwestycji. Audytorzy rekomendują rządowi stworzyć wyraźną wizję oraz politykę przyciągania inwestorów opartą na konsekwentnych celach, ustalić priorytetowe sektory gospodarki. Dla MSW rekomenduje się zapewnić bardziej efektywne wykorzystanie środków w regionach, natomiast dla MG audytorzy zalecają zatroszczyć się zarządzaniem SSE. Samorządy w celu przyciągnięcia inwestorów mogą stosować „miękkie” instrumenty: współpraca i doradzanie inwestorom, pomaganie w załatwianiu różnych dokumentów itp. „To jest efektywne i nie wymaga wielkich zasobów finansowych, jednak tego nie robi większość (77 %) samorządów, a z przewidzianych w aktach prawnych różnych ulg dla inwestorów nie korzysta ponad 88 % samorządów.” – stwierdzono w raporcie UKP. (www.15min.lt, 02.10.2017, Verslo žinios, 03.10.2017)

Jeden z najbardziej znanych start – up’ów z branży fintech z Singapuru – spółka „InstaReM” – zamierza świadczyć swe usługi w Europie poprzez swe biuro w Wilnie. Bank Litwy wydał już spółce licencję instytucji płatności elektronicznych. Do końca roku spółka zamierza w Wilnie zatrudnić 25 specjalistów z branży IT oraz obsługi klientów. „Na Litwie zamierzamy założyć główne biuro na region Europy, z którego będziemy świadczyć usługi dla całej Europy. Tę decyzję podjęliśmy uwzględniając elastyczność Banku Litwy, szybkość wydania licencji, obecność doskonałych specjalistów na rynku pracy. Nie na ostatniej pozycji były także koszty działalności. Po uwzględnieniu wszystkich czynników sądzimy, że Litwa jest najbardziej konkurencyjną dla spółek fintech.” – stwierdził jeden z założycieli spółki oraz jej kierownik Prajit Nanu. Obecnie spółka świadczy usługi dla klientów indywidualnych oraz przedsiębiorstw w Australii, Singapurze, Hongkongu, Kanadzie, Indiach i Malezji. Licencja udzielona przez Bank Litwy pozwoli na wykonywanie transakcji na wspólnym rynku UE. Poza tym, na początku 2018 r. spółka zamierza ubiegać się o licencję banku specjalistycznego. „InstaReM” powstała w 2014 r., obecnie zatrudnia ponad 100 osób. Jest największą spółką międzynarodowych płatności elektronicznych w regionie Azji Południowo – Wschodniej. Rocznie poprzez jej systemy dokonuje się ponad 2 mln transakcji. Spółka w ciągu 2 lat zamierza zainwestować około 3 mln EUR w rozwój działalności w Europie. Niedawno przyciągnęła prawie 11 mln EUR inwestycji. (Verslo žinios, 29.09.2017)

Podczas wizyty w Warszawie premier Litwy Saulius Skvernelis zaprosił sieć handlową z Polski do wejścia na litewski rynek, co, w jego opinii, powinno przyczynić się do wzrostu konkurencji oraz spadku cen. Wówczas jednak nie podano nazwy konkretnej sieci. Wg informacji źródła dziennika w rządzie, nie było to jednorazowe oświadczenie premiera, a obecnie „poufnie są kontynuowane rozmowy, omawia się możliwe działania, jednak na razie unika się rozgłosu”. „Kwestie handlowe zazwyczaj są wrażliwe, dlatego rozgłos może zaszkodzić” – stwierdził informator dziennika. Jednak przedstawiciele dużych przedsiębiorstw handlowych wątpią, czy sieć handlowa z Polski mogłaby spełnić oczekiwania premiera i zaoferować taniej niezbędne konsumentom artykuły. Dainius Dundulis, prezes „Norfy”, stwierdził, że oświadczenie premiera może być zrozumiałe, jednak z drugiej strony wszystkim jest jasne, że rynek litewski jest konkurencyjny, a głośne wejście nowego gracza cen nie zmniejszy. „Polacy początkowo również mogą w jakimś stopniu dumpingować ceny. Jednak w ostatecznym rachunku ważna jest korzyść ekonomiczna oraz zysk.” – stwierdził D. Dundulis. Wg niego ceny mogłyby się zmniejszyć, gdyby dokonano zmian w systemie podatkowym, a podatki zostałyby zmniejszone do poziomu w Polsce. Poza tym, wg D. Dundulisa, należy też uwzględnić wiele innych podatków i opłat: np. opłaty za opakowania, podatki samorządowe i in. Gerard Rog, prezes spółki zarządzającej siecią „IKI”, zwątpił, czy możliwość rozwoju dla polskiej sieci na Litwie jest realna. Przede wszystkim dlatego, że rynek litewski jest mały. „Nie zapominajmy, że stawki podatkowe na Litwie są wyższe niż w Polsce, dlatego chcąc tu się umocnić i zarobić początkowo sporo lat trzeba pracować nierentownie. Nie każdy przedsiębiorca na to się decyduje.” – stwierdził G. Rog. Darius Mockus, prezydent koncernu „MG Baltic”, jednego z największych koncernów na Litwie, oceniając wypowiedź premiera stwierdził, że jest to chyba pierwsze oświadczenie premiera związane z gospodarką. „Jednak nie bardzo rozumiem, co przeszkadza Polakom przyjechać i tu pracować, dlaczego potrzebne jest zaproszenie premiera. Przecież rynek jest otwarty! Czy zamierza Polakom zaoferować ulgowe stawki VAT, czy mało mamy handlowców na Litwie?” – skomentował D. Mockus. Laurynas Vilimas, prezes litewskiego Zrzeszenia Przedsiębiorstw Handlowych, stwierdził, iż litewski rynek handlu detalicznego jest intensywny, a potwierdza to wycofanie się niektórych spółek z Litwy w ostatnich latach. „Premier może zaproponować handlowcom z Polski rozważyć i ocenić możliwości wejścia na litewski rynek. Jednak taka decyzja dla przedsiębiorcy składa się z wielu elementów, a władze spośród nich mogą zaoferować tylko stabilne i przewidywalne, reglamentowane aktami prawnymi otoczenie inwestycyjne.” – stwierdził L. Vilimas. (Verslo žinios, 28.09.2017)

W najnowszym rankingu konkurencyjności, opracowywanym przez Światowe Forum Ekonomiczne, Litwa spadła o 6 pozycji i zajęła 41. miejsce wśród 137 państw świata. W poprzednim roku Litwa zajmowała 35. pozycję, w 2015 r. – 36. pozycję. Litwa uzyskała identyczną ocenę jak przed rokiem – 4,6 pkt na 7 możliwych – jedna została wyprzedzona przez inne kraje. Wśród 9 grup wskaźników awans odnotowano tylko w kategorii subindeksu głównych wymogów – z 35. pozycji na 34. oraz w kategorii otoczenia makroekonomicznego – z 34. pozycji na 29. Razem z kategorią wykształcenia wyższego i zawodowego są to najwyższe lokaty Litwy w rankingu. Najgorzej zostały ocenione kategorie dot. regulacji rynku pracy (61. miejsce, spadek o 2 pozycje) oraz otoczenie instytucjonalne – 53. miejsce, spadek o 2 pozycje. Dziewiąty rok z rzędu liderem rankingu została Szwajcaria, za nią uplasowały się USA i Singapur. Estonia w ciągu roku awansowała o 1 pozycję i zajęła 29. miejsce, natomiast Łotwa spadła o 5 pozycji – na 54. miejsce, Polska w ciągu roku spadła o 3 pozycje – na 39. miejsce. W tegorocznym badaniu Litwę reprezentowało 166 kierowników litewskich firm, z nich 44 % kierowało firmami zatrudniającymi 250 lub więcej pracowników, 45 % - firmami zatrudniającymi 50 – 249 osób oraz 11 % - firmami zatrudniającymi do 50 pracowników. (Lietuvos rytas, Verslo žinios, 28.09.2017)

Rosyjskie koleje uruchamiają regularne kolejowe połączenie kontenerowe między UE i Chinami. Trasa tego połączenia będzie przebiegała także przez Litwę. Wg rosyjskiej spółki, Koleje Litewskie udzieliły zniżki na taryfę kolejową, potwierdził to przedstawiciel litewskiej spółki. „Jesteśmy w doskonałym położeniu geograficznym i możemy dla swych partnerów dać unikalną możliwość skorzystania z europejskiego korytarza kolejowego. Jesteśmy do tego doskonale przygotowani. To jest bardzo perspektywiczne połączenie.” – stwierdził kierownik działu przewozu ładunków Kolei Litewskich. Nowe połączenie będzie miało długość 9559 km. Skład kolejowy będzie jechał z Łodzi przez Kaliningrad, Litwę, Białoruś, Rosję, Kazachstan do Chin. Kontenery będą transportowały filtry dla wody, farby, części do urządzeń, tekstylia i inne wyroby. Partnerami projektu będą też spółka „Belintertrans Germany”, chińska spółka CRIMT. Wg Kolei Rosyjskich nową trasą będzie kursowało do 365 składów rocznie, później ich liczna może wzrosnąć. (Lietuvos rytas, 27.09.2017)

Przemysł przetwórczy może zetknąć się z problemami z najmniej spodziewanej strony. Producenci, którzy przed kilkoma laty byli mocno uzależnieni od rosyjskiego rynku, obecnie mocno są zależni od Skandynawii, w której, jak się przeczuwa, dojrzewa kryzys. Według danych statystycznych, wzrost litewskiego eksportu do krajów Europy Środkowej, a szczególnie do Niemiec, zaczął hamować, a do krajów skandynawskich – przyśpieszać. Jednak analitycy uprzedzają przed dojrzewającym tam kryzysem. „W Szwecji i Norwegii rynek nieruchomości jest bliski granicy przegrzania. Jednocześnie znacznie wzrósł poziom zadłużenia gospodarstw domowych. […] Państwom będzie trudno zapanować nad taką sytuacją, a jeżeli powstała w Skandynawii bańka na rynku nieruchomości pęknie, nasi producenci to bardzo odczują.” – stwierdził Aleksandras Izgorodinas, kierownik ds. komunikacji Litewskiego Centrum Innowacji. W opinii przedsiębiorców działających na skandynawskich rynkach, obecnie najbardziej niebezpieczna sytuacja jest w Norwegii, oznaki przegrzania pojawiają się w Danii. Innym zagrożeniem w opinii A. Izgorodinasa jest produkcja na zamówienie. W ten sposób działa wiele producentów z branży tekstylnej, drzewnej, produkcji wyrobów z metalu i in. Gdy wynagrodzenia w kraju szybko rosną, jak to ma miejsce obecnie, produkcja na zamówienia staje się niebezpieczna. Tym bardziej, że produkcja w krajach Europy Zach. jest szybko automatyzowana. Potwierdzają to liczby. Np., w Danii wielkość produkcji po 2008 r. zwiększyła się o 20 %, natomiast liczba pracowników spadła o 3 %; w Belgii poziom produkcji zwiększył się o 12 %, a liczba pracowników – spadła o 13 %. „Na razie z powodu taniej siły roboczej zagranicznym spółkom opłacało się produkować na zamówienia. Jednak jeżeli litewskie spółki nie zainwestują w bardziej efektywną produkcję, zamówienia z zagranicy dla nich mogą się skończyć.” – uzasadniał A. Izgorodinas. Jednak zasadnicze zagrożenie, które dostrzegł we wskaźnikach eksportu branży przemysłowej – to Brexit. Eksport produktów litewskiego pochodzenia do Wielkiej Brytanii w I półroczu br. spadł o 4 %. W poprzednim roku wzrost eksportu do Wielkiej Brytanii hamował, w obecnym – eksport spadł. A. Izgorodinas także zwrócił uwagę na pośrednie skutki Brexitu. Może być, że spadek eksportu do Niemiec jest spowodowany właśnie tymi pośrednimi skutkami. Niemcy są jednym z największych eksporterów na brytyjski rynek i jeżeli działalność na tym rynku dla niemieckiej spółki staje się nieprzychylna, to może zmniejszyć zamówienia u swych litewskich partnerów. „Dzisiaj sytuacja przemysłu jest dobra, jednak oceniając jego perspektywy nie byłbym wielkim optymistą.” – taki wniosek wyciągnął analityk. Chociaż nie należy wyciągać dogłębnych wniosków na podstawie danych za I półrocze, jednak fakt, że 13 z 22 sektorów przemysłu przetwórczego I półrocze ukończyło z mniejszym zyskiem niż przed rokiem, może wywołać niepokój. Wg danych Departamentu Statystyki, przychody ze sprzedaży spółek przemysłowych w I półroczu br. wzrosły o 17 % - do 9,5 mld EUR, jednak zysk spadł o 20,7 % - do 567 mln EUR. Straty jednak odnotowano tylko w jednym sektorze – produkcji wyrobów ze skóry. Indrė Genytė – Pikčienė, główny analityk banku DNB, zwróciła uwagę na znaczny wzrost kosztów przedsiębiorstw przemysłowych. Znacznie na to wpływają ciągle rosnące wynagrodzenia oraz wzrost cen surowców. Na początku 2016 r. ceny surowców energetycznych osiągnęły swój najniższy poziom, ceny wielu innych surowców również były na najniższym poziomie od kilku lat, a w br. większość surowców drożała. „Jednak producenci, dążąc do utrzymania konkurencyjności swej produkcji, nie śpieszą od razu podnosić ceny lub podnoszą je nieznacznie kosztem swego zysku.” – dodała I. Genytė – Pikčienė. (Verslo žinios, 27.09.2017)

Rada Trójstronna, w skład której wchodzą przedstawiciele rządu, pracodawców oraz związków zawodowych, osiągnęła porozumienie, by z początkiem 2018 r. minimalne miesięczne wynagrodzenie wzrosło o 20 EUR – do 400 EUR. Wynagrodzenie minimalne wzrośnie po 1,5 roku, ostatni raz do 380 EUR zostało zwiększone w lipcu poprzedniego roku. Przedstawiciele rządu argumentowali, iż po podwyżce wynagrodzenie minimalne będzie stanowiło 48 % średniego wynagrodzenia krajowego. W ten sposób zostanie utrzymana zasada, że wynagrodzenie minimalne nie powinno przekraczać 50 % średniego krajowego, co może skutkować utratą konkurencyjności. Obecnie wynagrodzenie minimalne stanowi około 46 % średniego wynagrodzenia. Natomiast związki zawodowe uważają, że 400 EUR jest za mało i już od następnego roku bądź w 2019 r. wynagrodzenie minimalne powinno wynosić 500 EUR. Z kolei pracodawcy sądzą, że 400 EUR to za dużo i chcą, by wynagrodzenie minimalne nie zależało od decyzji polityków. Ostatecznie jednak po dyskusjach osiągnięto porozumienie, by wynagrodzenie minimalne zostało zwiększone do 400 EUR. Ostateczną decyzję podejmie rząd. Dla porównania, na Łotwie obecnie wynagrodzenie minimalne wynosi 380 EUR, jednak w lipcu przyszłego roku zostanie zwiększone do 430 EUR, w Estonii wynosi 470 EUR, a w Polsce – 460 EUR. Jednocześnie postanowiono, że od przyszłego roku jeden raz w ciągu roku w ramach Rady Trójstronnej zostanie dokonana analiza sytuacji gospodarczej i rozważona kwestia dalszego zwiększania wynagrodzenia minimalnego w oparciu o określone wskaźniki ekonomiczne. Trwają dyskusje, by ustalić, iż wysokość wynagrodzenia minimalnego powinna mieścić się w przedziale 45 – 50 % średniego wynagrodzenia krajowego. (Verslo žinios, 22.09.2017)

TOP