Wiadomości

Według wstępnych danych Departamentu Statystyki, w poprzednim roku wydatki biznesu, państwa, szkolnictwa wyższego na badania i rozwój stanowiły 0,74 % PKB. Dla porównania, w 2015 r. ten wskaźnik wynosił 1,04 %. Ostatni raz tak niski poziom wydatków na B+R odnotowano w 2003 r. (0,67 %). Ten wskaźnik jest jednym z podstawowych przy ocenie poziomu innowacyjności państw. Dla porównania, średnia dla UE wynosi około 2 %. Łącznie na prace związane z B+R w poprzednim roku przeznaczono 286,1 mln EUR, czyli o 26,6 % mniej niż w 2015 r. Na spadek wydatków największy wpływ miało zmniejszenie finansowania z zagranicy. Jeszcze na początku 2016 r. eksperci przewidywali spadek wydatków, gdyż jedna perspektywa finansowa UE dobiegła końca, a większość programów finansowanych z nowej perspektywy jeszcze nie ruszy. Łączna kwota z funduszy UE w poprzednim roku zmniejszyła się 8 razy – do 14,4 mln EUR. Pomimo stałych zachęt dla przedsiębiorców o zwiększanie wydatków na B+R, wydatki tego sektora w ciągu roku zwiększyły się z 111,2 mln EUR do 116,6 mln EUR. Wartość środków przeznaczonych przez państwo wyniosła 124,7 mln EUR (spadek o 10 %), natomiast szkolnictwo wyższe na B+R przeznaczyło o 40 % więcej – 8 mln EUR. (Verslo žinios, 10.10.2017)

Ceny towarów i usług na Litwie rosną najszybciej w krajach bałtyckich. Według danych narodowych instytucji statystycznych, we wrześniu br. na Litwie miesięczna stopa inflacji wyniosła 1 %, na Łotwie – 0,3 %, natomiast w Estonii odnotowano deflację w wysokości 0,1 %. W ujęciu rocznym, w porównaniu z wrześniem poprzedniego roku, na Litwie inflacja wynosiła 4,8 %, na Łotwie – 2,9 %, a w Estonii – 3,7 %. Towary w ciągu roku na Litwie zdrożały o 4,4 %, natomiast usługi – o 6 %. Pod względem tempa rocznej inflacji Litwa pozostaje liderem w UE, przewyższając średni wskaźnik unijny nawet 2,7 razy. W opinii ekonomistów, głównym czynnikiem wpływającym na wzrost inflacji jest wzrost wynagrodzeń. W II kwartale br. wzrost średniego wynagrodzenia wyniósł 9 %. Analitycy zauważają, że w krajach bałtyckich taki wzrost wynagrodzeń oraz inflacji przybiera cechy klasycznej spirali inflacyjnej, a to nie jest dobre dla gospodarki. W obliczu niskich odsetek rosnące ceny zmniejszają oszczędności mieszkańców, natomiast rosnące w takim tempie wynagrodzenia zmniejszają konkurencyjność przedsiębiorstw. Z powodu szybkiego wzrostu cen zaczynają się również zmieniać oczekiwania konsumentów, co przekłada się na zwolnienie tempa wzrostu popytu wewnętrznego. Na wzrost wynagrodzeń wpływa powstały z powodu emigracji deficyt pracowników i w najbliższym czasie ta tendencja nie powinna się zmienić. W letnich miesiącach obroty handlu detalicznego, szacowane w cenach porównawczych, zwiększyły się tylko o około 3 %, gdy w I półroczu notowano dwukrotnie większe tempo wzrostu. (Lietuvos rytas, Verslo žinios, 10.10.2017)

Spółka „Coface” ogłosiła najnowszy ranking 50 największych spółek w krajach bałtyckich. Został on stworzony w oparciu o wielkość przychodów w 2016 r. Na czele rankingu TOP 50, jak i przed rokiem, uplasowała się spółka „Orlen Lietuva”, której przychody w 2016 r. wyniosły 3,267 mld EUR, jednak były o 12,4 % niższe niż przed rokiem. Na drugiej pozycji uplasował się koncern „Vilniaus prekyba” z przychodami w wysokości 3,17 mld EUR, a na trzeciej pozycji należąca do tego koncernu spółka „Maxima grupė“ – 2,693 mld EUR. Największym sektorem w krajach bałtyckich w 2016 r. stał się handel detaliczny. Zajmuje się nim 12 z 50 spółek rankingu. Ten sektor był również największym pod względem przychodów – 9,4 mld EUR, wzrost o 2,1 % w ciągu roku. Wzrost popytu wewnętrznego napędza handel detaliczny, przez co sektor ten wyprzedził liderujący dotychczas sektor energetyczny. Natomiast przychody spółek energetycznych zmniejszają się przez kilka ostatnich lat z rzędu. Wpływa na to nie tylko spadek cen surowców energetycznych, ale też spadek zużycia gazu, energii cieplnej dzięki wdrażanym rozwiązaniom oszczędnościowym. Największa estońska spółka „Ericsson Eesti AS” została sklasyfikowana na 5. miejscu zestawienia (1,213 mld EUR przychodów), a największa łotewska spółka „RIMI Latvia SIA” – na 7. miejscu (831 mln EUR). Łącznie w rankingu TOP 50 spółek krajów bałtyckich było 29 spółek z Litwy, 11 – z Estonii oraz 10 z Łotwy. (Verslo žinios, 04.10.2017)

Wg danych Departamentu Statystyki, w ciągu jednej godziny pracy w gospodarce kraju w poprzednim roku wytworzono średnio 13,6 EUR wartości dodanej. Jest to o 1 % mniej niż w 2015 r. Dla porównania, średnie wynagrodzenia w 2016 r. zwiększyły się o 8,4 %. Jeden pracownik w 2016 r. wytworzył w ciągu roku średnio 25,6 tys. EUR wartości dodanej. Najwyższą wydajność odnotowano w spółkach dokonujących transakcje dot. nieruchomości – 35 EUR/h. Wysoką wydajność odnotowano także w spółkach z branży IT i komunikacji (24 EUR/h), finansów i ubezpieczeń (20,8 EUR/h), a najmniejszą – w spółkach sektora rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa – 5,6 EUR/h. (Lietuvos rytas, Verslo žinios, 03.10.2017)

Urząd Kontroli Państwowej (UKP, odpowiednik polskiej NIK) dokonał oceny jak działania państwa przyczyniły się do przyciągania zagranicznych inwestycji. Wnioski nie są pocieszające. UKP proces przyciągania inwestycji na Litwie określił jako „jeden z najgorszych w UE”. Wg przeprowadzonego audytu, większość inwestycji z budżetu narodowego oraz funduszy unijnych przeznaczono nie na narzędzia przyciągania inwestycji, a na upiększenie otoczenia, tworzenie tymczasowych miejsc pracy. Na to w okresie 2007 – 2013 przeznaczono 850 mln EUR, a w obecnej perspektywie finansowej planuje się przeznaczyć 1,2 mld EUR. Po wygaśnięciu unijnego finansowania, liczna miejsc pracy stworzonych dzięki funduszom UE zmniejszyła się ośmiokrotnie – z 266 tys. do 33 tys. miejsc pracy. UKP stwierdził, że pod względem wskaźnika bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) per capita Litwa jest na 26. miejscu wśród 28 państw UE. Pomimo zagranicznych inwestorów, którymi szczyci się Litwa i którzy jako miejsce swej działalności wybrali Litwę, sytuacja z przyciąganiem inwestycji pogarsza się: pod względem stosunku skumulowanych BIZ do PKB w 2014 r. Litwa zajmowała 22. miejsce wśród 28 krajów unijnych, a w 2015 r. – już 25. Audyt wykazał, że strategie państwa oraz regionów nie posiadają jasnej, spójnej oraz zintegrowanej wizji przyciągania BIZ – na poziomie narodowym nie zostały zidentyfikowane zasadnicze kierunki, priorytetowe sektory, kraje, z który Litwa pragnie przyciągnąć BIZ. Wszystko to sprawia, że Litwa jako kraj, chociaż i ma sporo zalet i jest atrakcyjna dla biznesu, z powodu swej polityki i pasywnych praktyk w większości przypadków ustępuje innym krajom UE, nawet mniejszym. UKP odniósł się także do działalności SSE. W ciągu ostatnich 23 lat w 7 stref zainwestowano 40 mln EUR, jednak do 2016 r. 74 % ich terytoriów nie były wykorzystane. UKP zarzuca, że strategie państwa i regionów nie posiadają wyraźnej, zrównoważonej i integralnej wizji przyciągania inwestycji, a planowanie instytucji i samorządów nie jest zorientowane na efektywne przyciąganie tych inwestycji. Audytorzy rekomendują rządowi stworzyć wyraźną wizję oraz politykę przyciągania inwestorów opartą na konsekwentnych celach, ustalić priorytetowe sektory gospodarki. Dla MSW rekomenduje się zapewnić bardziej efektywne wykorzystanie środków w regionach, natomiast dla MG audytorzy zalecają zatroszczyć się zarządzaniem SSE. Samorządy w celu przyciągnięcia inwestorów mogą stosować „miękkie” instrumenty: współpraca i doradzanie inwestorom, pomaganie w załatwianiu różnych dokumentów itp. „To jest efektywne i nie wymaga wielkich zasobów finansowych, jednak tego nie robi większość (77 %) samorządów, a z przewidzianych w aktach prawnych różnych ulg dla inwestorów nie korzysta ponad 88 % samorządów.” – stwierdzono w raporcie UKP. (www.15min.lt, 02.10.2017, Verslo žinios, 03.10.2017)

Jeden z najbardziej znanych start – up’ów z branży fintech z Singapuru – spółka „InstaReM” – zamierza świadczyć swe usługi w Europie poprzez swe biuro w Wilnie. Bank Litwy wydał już spółce licencję instytucji płatności elektronicznych. Do końca roku spółka zamierza w Wilnie zatrudnić 25 specjalistów z branży IT oraz obsługi klientów. „Na Litwie zamierzamy założyć główne biuro na region Europy, z którego będziemy świadczyć usługi dla całej Europy. Tę decyzję podjęliśmy uwzględniając elastyczność Banku Litwy, szybkość wydania licencji, obecność doskonałych specjalistów na rynku pracy. Nie na ostatniej pozycji były także koszty działalności. Po uwzględnieniu wszystkich czynników sądzimy, że Litwa jest najbardziej konkurencyjną dla spółek fintech.” – stwierdził jeden z założycieli spółki oraz jej kierownik Prajit Nanu. Obecnie spółka świadczy usługi dla klientów indywidualnych oraz przedsiębiorstw w Australii, Singapurze, Hongkongu, Kanadzie, Indiach i Malezji. Licencja udzielona przez Bank Litwy pozwoli na wykonywanie transakcji na wspólnym rynku UE. Poza tym, na początku 2018 r. spółka zamierza ubiegać się o licencję banku specjalistycznego. „InstaReM” powstała w 2014 r., obecnie zatrudnia ponad 100 osób. Jest największą spółką międzynarodowych płatności elektronicznych w regionie Azji Południowo – Wschodniej. Rocznie poprzez jej systemy dokonuje się ponad 2 mln transakcji. Spółka w ciągu 2 lat zamierza zainwestować około 3 mln EUR w rozwój działalności w Europie. Niedawno przyciągnęła prawie 11 mln EUR inwestycji. (Verslo žinios, 29.09.2017)

Podczas wizyty w Warszawie premier Litwy Saulius Skvernelis zaprosił sieć handlową z Polski do wejścia na litewski rynek, co, w jego opinii, powinno przyczynić się do wzrostu konkurencji oraz spadku cen. Wówczas jednak nie podano nazwy konkretnej sieci. Wg informacji źródła dziennika w rządzie, nie było to jednorazowe oświadczenie premiera, a obecnie „poufnie są kontynuowane rozmowy, omawia się możliwe działania, jednak na razie unika się rozgłosu”. „Kwestie handlowe zazwyczaj są wrażliwe, dlatego rozgłos może zaszkodzić” – stwierdził informator dziennika. Jednak przedstawiciele dużych przedsiębiorstw handlowych wątpią, czy sieć handlowa z Polski mogłaby spełnić oczekiwania premiera i zaoferować taniej niezbędne konsumentom artykuły. Dainius Dundulis, prezes „Norfy”, stwierdził, że oświadczenie premiera może być zrozumiałe, jednak z drugiej strony wszystkim jest jasne, że rynek litewski jest konkurencyjny, a głośne wejście nowego gracza cen nie zmniejszy. „Polacy początkowo również mogą w jakimś stopniu dumpingować ceny. Jednak w ostatecznym rachunku ważna jest korzyść ekonomiczna oraz zysk.” – stwierdził D. Dundulis. Wg niego ceny mogłyby się zmniejszyć, gdyby dokonano zmian w systemie podatkowym, a podatki zostałyby zmniejszone do poziomu w Polsce. Poza tym, wg D. Dundulisa, należy też uwzględnić wiele innych podatków i opłat: np. opłaty za opakowania, podatki samorządowe i in. Gerard Rog, prezes spółki zarządzającej siecią „IKI”, zwątpił, czy możliwość rozwoju dla polskiej sieci na Litwie jest realna. Przede wszystkim dlatego, że rynek litewski jest mały. „Nie zapominajmy, że stawki podatkowe na Litwie są wyższe niż w Polsce, dlatego chcąc tu się umocnić i zarobić początkowo sporo lat trzeba pracować nierentownie. Nie każdy przedsiębiorca na to się decyduje.” – stwierdził G. Rog. Darius Mockus, prezydent koncernu „MG Baltic”, jednego z największych koncernów na Litwie, oceniając wypowiedź premiera stwierdził, że jest to chyba pierwsze oświadczenie premiera związane z gospodarką. „Jednak nie bardzo rozumiem, co przeszkadza Polakom przyjechać i tu pracować, dlaczego potrzebne jest zaproszenie premiera. Przecież rynek jest otwarty! Czy zamierza Polakom zaoferować ulgowe stawki VAT, czy mało mamy handlowców na Litwie?” – skomentował D. Mockus. Laurynas Vilimas, prezes litewskiego Zrzeszenia Przedsiębiorstw Handlowych, stwierdził, iż litewski rynek handlu detalicznego jest intensywny, a potwierdza to wycofanie się niektórych spółek z Litwy w ostatnich latach. „Premier może zaproponować handlowcom z Polski rozważyć i ocenić możliwości wejścia na litewski rynek. Jednak taka decyzja dla przedsiębiorcy składa się z wielu elementów, a władze spośród nich mogą zaoferować tylko stabilne i przewidywalne, reglamentowane aktami prawnymi otoczenie inwestycyjne.” – stwierdził L. Vilimas. (Verslo žinios, 28.09.2017)

W najnowszym rankingu konkurencyjności, opracowywanym przez Światowe Forum Ekonomiczne, Litwa spadła o 6 pozycji i zajęła 41. miejsce wśród 137 państw świata. W poprzednim roku Litwa zajmowała 35. pozycję, w 2015 r. – 36. pozycję. Litwa uzyskała identyczną ocenę jak przed rokiem – 4,6 pkt na 7 możliwych – jedna została wyprzedzona przez inne kraje. Wśród 9 grup wskaźników awans odnotowano tylko w kategorii subindeksu głównych wymogów – z 35. pozycji na 34. oraz w kategorii otoczenia makroekonomicznego – z 34. pozycji na 29. Razem z kategorią wykształcenia wyższego i zawodowego są to najwyższe lokaty Litwy w rankingu. Najgorzej zostały ocenione kategorie dot. regulacji rynku pracy (61. miejsce, spadek o 2 pozycje) oraz otoczenie instytucjonalne – 53. miejsce, spadek o 2 pozycje. Dziewiąty rok z rzędu liderem rankingu została Szwajcaria, za nią uplasowały się USA i Singapur. Estonia w ciągu roku awansowała o 1 pozycję i zajęła 29. miejsce, natomiast Łotwa spadła o 5 pozycji – na 54. miejsce, Polska w ciągu roku spadła o 3 pozycje – na 39. miejsce. W tegorocznym badaniu Litwę reprezentowało 166 kierowników litewskich firm, z nich 44 % kierowało firmami zatrudniającymi 250 lub więcej pracowników, 45 % - firmami zatrudniającymi 50 – 249 osób oraz 11 % - firmami zatrudniającymi do 50 pracowników. (Lietuvos rytas, Verslo žinios, 28.09.2017)

TOP